Gdy rano wstałam, chłopaków już nie było. Poszłam się ubrać, umyć.... i na hale. Oczywiście przed odwiedzeniem chłopaków zahaczyłam o stołówkę na śniadanie. Zjadłam je z mgnieniu oka i obrałam kurs na trening. Jak byłam już na miejscu akurat mieli przerwę, więc podeszłam do nich i się ze wszystkimi przywitałam. Potem siadłam obok Karola i zaczęliśmy rozmawiać
-To o której dokładnie wychodzisz na spotkanie
-Ona chce się spotkać o 12.30, trochę tam trzeba iść wyjdę o 12.00- powiedział zmartwiony
-A trening do której?
-11.30
Krótko trwała wymiana zdań, ponieważ musiał wracać do treningu, przerwa się skończyła i trzeba było zakasać rękawy i dalej do roboty. Po treningu poszliśmy do Igły i Ziomka (tradycyjnie) i postanowiliśmy pogadać... co było dla mnie dziwne, myślałam, że karty... albo coś innego. Widocznie byli wykończeni treningiem... No Antiga dał im dzisiaj wycisk.
-Jestem wykończony- powiedział Igła, rzucając się na łóżko. po chwili opróżniając butelkę z witaminami
-Nie tylko ty- powiedział Ziomek siadając na swoim łóżku
-Co robimy?- zapytał Winiar, jego jeszcze rozpierała energia...?
-Chce ci się..? coś jeszcze robić..?- zapytałam, a wtedy wszyscy w pokoju popatrzyli pytającym wzrokiem na Michała
-Szczerze..? tak!!!
Nikomu nie chciało się ruszać. Ja nie miałam prawa być zmęczona więc.... razem z Winiarem postanowiliśmy przejść się do sklepu. Jak wychodziliśmy z hotelu przyłączyli się do nas Wrona i Zati. Całą drogę gadaliśmy o wyjeździe do Brazylii. Opowiadali mi jak to wygląda. Gdy tak sobie szliśmy do sklepu, a to, że byliśmy w Spale, tłum ludzi rzucił się na siatkarzy. Ja przez ten czas siedziałam na ławce czekając, aż skończą. Gdy chłopaki rozdali autografy i zrobili sobie zdjęcia dołączyli do mnie i kontynuowaliśmy wyprawę do sklepu.
-Matko, nie dość, że jestem zmęczony to jeszcze te tłumy
-Co nie podoba wam się to- zapytałam Michała
-NIeee, lubimy to, ale czasami szczerze nam się nie chce- odparł Wrona
-Rozumiem
-Ale jednak jak kogoś uszczęśliwimy to nam też się humor poprawia- powiedział Zati
-Nie widzę, żeby wam się poprawił
-No ale tak jest tylko, ze w duchu- odparł Winiar
-Jak bym słyszała Igłę, niedawno powiedział mi zupełnie to samo
Chwile po skończonej dyskusji weszliśmy do sklepu. Chłopaki od razu splądrowali półkę z napojami energetycznymi. Tłumaczenia były różne "No ale my tego często nie pijemy".. "Należny nam się za dzisiaj" itd. Kolejny półka... słodycze. I podobne tłumaczenia. Oj tam czasami mogą sobie pozwolić.
-Też coś chcesz..?- zapytał Wrona pokazując na półkę z żelkami
-Ja już mam... wzięłam zapas... bo....
-Igła- powiedzieliśmy wszyscy razem
-Co wzięłaś..?- zapytał Winiar
-Hmm.. zobaczmy.. Żelki, ciastka, też napój energetyczny, gumy, duuuużo wody... no po prostu.. zapas..- Po fascynujących zakupach udaliśmy się do kasy.
-Mam nadzieję, że i rachunek będzie łaskawy- zaśmiał się Zati
Po wyjściu ze sklepu udaliśmy się okrężną drogą.... nie chciało nam się wracać szybko i patrzeć jak chłopaki umierają ze zmęczenia. Po 20 minutach byliśmy już u Igły i Ziomka. Chłopaki o dziwo grali w karty (a jednak :D) Dołączyłam się, niestety nie trwało to długo... znowu grali na rozbierane... Rozgrywkę przegrał Igła.. postanowiłam wyjść z pokoju i udać się do swojego... nie chciałam patrzeć dalej :D Po krótkim namyślę postanowiłam się przejść. Wyszłam przed hotel i postanowiłam zadzwonić do mamy i zapytać jak tam miewa się tata i jak sobie radzą.
-Cześć mamuś jak się czujecie
-Ooooo.. cześć kochanie, jak się czujemy.? aaa.. dobrze
-A tata
-Tata.? bez zmian. Na chwilę się poprawiło i wrócił do domu, ale dwa dni później znowu wylądował w szpitalu z odwodnieniem.
-Jak to z odwodnieniem
-Nie wiem... jego organizm... nie chce ego mówić, nie przechodzi mi to przez gardło.. no ale organizm taty juz się kończy- powiedziała przez łzy
-Jutro u was będę z samego rana,
-Nie.... Madziu nie zawracaj głowy, z tatą nie jest tak źle
-Nie ma "nie" !!!! przyjeżdżam.. gdzie będziesz..? w szpitalu czy w domu?
-Zdzwonimy się jeszcze... więc.... do zobaczenia kochanie
-Pa mamuś do jutra- rozłączyłam się
Siadłam na ławce przy hotelu i schowałam twarz w dłoniach. Zaczęłam płakać jak jeszcze nigdy.... Nie chce, żeby tata odszedł jest dla mnie najbliższą osobą (razem z mamą) to dzięki niemu mogłam wyjechać do Bełchatowa na studia. Muszę się z nim zobaczyć.... może (nie chce tego słyszeć) to ostatni raz z nim porozmawiam. Cały czas łzy lały mi się po policzkach, nie mogłam przestać. Po chwili zobaczyłam jak ktoś do mnie idzie.... to był Karol
-Ej co się stało... czego płaczesz?- zapytał obejmując mnie
-Z moim tatą jest źle, nawet bardzo źle- powiedziałam wybuchając płaczem
-Ciiii.. jestem z tobą, i co zrobisz.?
-Jutro z samego rana jadę do Rzeszowa
-Pojechać z tobą..?- zapytał łapiąc mnie za rękę
-Nie nie trzeba... ty masz tu zgrupowanie, treningi... musisz się przygotowywać... poradzę sobie- powiedziałam ocierając łzy
-Na pewno.?
-Tak, na pewno- powiedziałam dając mu buziaka w policzek.
-Idziesz do środka..?- zapytał Karol
-Wiesz co.... jeszcze chwile posiedzę.. ty jak chcesz to idź grać zaraz dojdę
-Dobra, mam jedną prośbę.... nie płacz już
-Obiecuję- uśmiechnęłam się
Gdy Karol wrócił do środka, posiedziałam jeszcze długo. Wpatrywałam się w gwiazdy, gdyż niebo było bezchmurne. Gdy tak rozmyślałam okropnie zachciało mi się spać, więc obrałam kurs na hotel. Zaraz w drzwich zobaczyłam Andrzeja.
-Ej... co się stało
-Nie... to nic takiego, problemy rodzinne
-Widzę, że duże bo jesteś cała czerwona od płaczu- zaczęłam badać moją budzie rękoma
-Powiesz mi co się stało..?- przybliżył się do mnie
Nie lubię mówić o sobie i o swoich problemach, ale jak i Karolowi i Andrzejowi powiedziałam co mnie trapi. Gdy Wrona wysłuchał co się stało.. zaczął mnie pocieszać. Za ten czas doszłam do swojego pokoju, zaprosiłam Andrzeja do środka i kontynuowaliśmy rozmowę. Chwilę później przyszedł Karol. Było widać, że nie był zadowolony z tego, że Wrona siedzi u mnie. Chwilę porozmawialiśmy i Andrzej zbierał się do siebie. Kłos zapytał mnie od razu po jego wyjściu co on chciał. Powiedziałam mu zgodnie z prawda i poszłam się myć... byłam zmęczona ostatnimi wydarzeniami z tatą. Najgorsze jest to, że nie wspierałam przy tym mamy ani taty.... tylko "balowałam" z siatkarzami. Jutro to odpokutuję. Gdy wyszłam z łazienki Karol już smacznie spał, więc ułożyłam się koło niego i próbowałam zasnąć, ale przez tatę nie mogłam. Cały czas o nim myślałam. W końcu mi się udało......
*********************************************************************************
Witam was kochani przepraszam, ale po raz kolejny wena mnie opuściła tyle co tu widać pisałam przez trzy wieczory. Jutro (jak ktoś przeczytał to dzisiaj czyli 29-go) (A dzisiaj jeśli przeczytałeś 30-go) Jadę do Szwajcarii i kolejny rudział pojawi się jak już będe na miejscu albo dopiero jak wrócę, czyli 08.08.14 Trzymajcie za mnie kciuki :) mam nadzieję, że zdążę jeszcze na premierę filmy gdzieś tak o 20 lub 19
Pozdrawiam